FreshMail.pl

Jak w tym świecie być zdrowym psychicznie? – Mirosław Giza

Autor: Mirosław Giza

Artykuł na podstawie wywiadu „Pstryk i wyłączam? Tak się nie da uciszyć lęku!”, Dziennik Zachodni, 30.03.2015

 

Co to znaczy być zdrowym psychicznie?

Kiedyś zapytano Sigmunda Freuda, twórcę psychoanalizy, co – jego zdaniem – osoba normalna powinna robić, aby być zdrową. Pytający najprawdopodobniej oczekiwał skomplikowanej odpowiedzi, ale Freud lakonicznie, w sposób charakterystyczny dla swojego już wtedy podeszłego wieku, stwierdził: Lieben und arbeiten (kochać i pracować). To sformułowanie na stałe weszło do kanonu współczesnej psychoterapii i nie straciło na swej aktualności.

Niemniej na początku XX wieku, gdy zgłaszali się do Freuda i innych pionierów psychoanalizy pierwsi pacjenci, to po to, żeby przezwyciężyć konflikty między swoją świadomością a bardziej ukrytymi pragnieniami, popędami, obawami. Nawet ludzie żyjący w tamtych czasach w wielkich miastach wydawali się dobrze wiedzieć, kim są i jakie jest ich miejsce w życiu. A dzisiaj życie w mobilnym, technicznie zaawansowanym społeczeństwie masowym stawia przed ludźmi nowe wyzwania psychologiczne. Żyjemy w coraz bardziej zacierających się granicach między państwami, wielokrotnie mając do czynienia z obcymi ludźmi. Doświadczamy na co dzień bezosobowych środków komunikacji, wysyłających sprzeczne komunikaty na temat tego, jak powinniśmy się ubierać, co powinniśmy jeść, jak powinniśmy myśleć, kogo powinniśmy powinniśmy podziwiać i co powinniśmy robić w życiu. Ponadto niespotykany w historii ludzkości kryzys ekonomiczny, z jakim mamy do czynienia w ostatniej dekadzie, powoduje, że coraz więcej osób przeżywa lęk o swoją przyszłość i o swoje finanse. W tej sytuacji o kryzys psychiczny, zarówno u ludzi młodych i jak dojrzałych wiekiem, wcale nie trudno. A my traktujemy nasz organizm jak pilot od telewizora: pstryk i wyłączam, pstryk i chcemy przestać myśleć o dręczących nas sprawach. A umysł to nie pilot od telewizora.

Czy jest na to jakaś recepta? Zapewne tak, ale nie zawiera się ona w kilku prostych słowach, jak lekarstwo na niej zapisane. Chodzi więc o to, aby rozwinąć w sobie wrażliwość podobną do tej, którą Daniel Goleman nazwał kilkanaście lat temu „inteligencją emocjonalną”. Oznacza to, żeby umieć rozpoznawać swoje uczucia, rozumieć dlaczego czujemy, to co czujemy, oraz aby z wewnętrzną swobodą umieć sobie radzić z swoimi emocjami z korzyścią dla siebie i innych. Na przykład jeżeli ktoś odczuwa gniew, ważną kwestią nie jest jego wyładowanie w danej chwili, ale zwrócenie na niego uwagi i znalezienie sposobu wykorzystania tkwiącej w nim energii na rzecz rozwiązania problemu. Chodzi o możliwość dotarcia do własnych emocji i umiejętność ich wyrażania, ale nie w rozhamowany sposób, jak to sądzono w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego stulecia. W dużych korporacjach aranżowano wtedy pokoje, w którym stał manekin przypominający przełożonego, a pracownicy w chwilach zdenerwowania mogli tam przyjść i wykrzyczeć swoje pretensje. Obecnie kładzie się nacisk nie na to, aby kumulującą się energię w związku z intensywnym przeżywaniem uczuć spożytkować na działanie i odwagę, by przedstawić swoje racje. Odkrywanie słów, które wypowiedzą to, co przeżywamy pod wpływem stresu to klucz do emocjonalnego sukcesu.

Jednakże umiejętność radzenia sobie z uczuciami nie przemienia ludzi zależnych emocjonalnie w niezależnych. Kiedyś przez dojrzałość emocjonalną rozumiano właśnie niezależność, dzisiaj o wiele większe znaczenie ma umiejętność przywiązania się do ludzi w bliskich relacjach. Problemem nie są podstawowe potrzeby, ale to jak je zaspokajamy. Gdy spotyka nas stres w pracy, u lekarza, w urzędzie, równie istotne od wypowiedzenia emocji jest to, czy mamy wokół siebie osoby z którymi możemy się z tym podzielić. Ludzie, którzy otaczają się osobami okazującym im zrozumienie, akceptację, pomagający uprawomocnić ich subiektywne doświadczenie, są po prostu zdrowsi psychiczne i fizycznie.

I na koniec jeszcze jedna kwestia, może nawet najtrudniejsza do wyartykułowania. Mimo, że większość z nas uważa, iż wie, co oznacza słowo „szczęście”, często w dążeniu do niego odnosimy skutek raczej przeciwny do zamierzonego. Składają się na to mity, którymi przesiąknięta jest nasza komercyjna, rynkowa kultura. Nowi twórcy kultury przekonują, że lepsze ciała i posiadanie wielu dóbr materialnych ocalą nas przed rozpaczą. Na każdym kroku słyszymy, że będziemy szczęśliwi, jeśli tylko zdobędziemy to, co chcemy. Tymczasem poprzednie pokolenia uważały, że należy chcieć tego, co się ma. Wyrzeczenie się czegoś, co – jak sądzimy – osłabi nas moralnie, tworzy w istocie bardziej długotrwałe poczucie własnej wartości, a co za tym idzie zwiększa odporność na stres, której, jak pokazuje życie, nadal sporo potrzebujemy.

Mirosław Giza będzie gościem Klubu dyskusyjnego w Czeladzi 24 marca 2017 i poprowadzi spotkanie zatytułowane Pieniądz – u progu nowego żywiołu.

Mirosław Giza o sobie:

Jestem doświadczonym,  certyfikowanym psychoterapeutą Sekcji Naukowej Psychoterapii  Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a także dyplomowanym psychoanalitykiem jungowskim z ponad 20-letnią praktyką kliniczną zdobytą m.in. w placówkach służby zdrowia. Należę do Międzynarodowego Towarzystwa Psychologi Analitycznej i Polskiego Towarzystwa Psychologii Analitycznej. Posiadam duże doświadczenie w pracy z stanami psychotycznymi, depresyjnymi, osobami cierpiącymi na nerwicę,  w tym napady paniki oraz szeroko rozumianymi zaburzeniami emocjonalnymi.  Pracuję z pacjentami spotykając się raz w tygodniu, a jeśli to konieczne, również bardziej intensywnie. Jestem przekonany, że relacja terapeutyczna jest żywą współpracą, która oferuje ludziom możliwość, by  w bezpieczny sposób zbadać ich trudności oraz aspiracje.  Moim doświadczeniem dzielę się występując na konferencjach psychoterapeutycznych oraz pisząc artykuły do gazet oraz czasopism psychologicznych. Interesuję się nie tylko indywidualnymi czynnikami, ale również kolektywnymi zjawiskami mającymi wpływ na psychikę człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Simple Share Buttons
Simple Share Buttons

Zapisz się do naszego newslettera

FreshMail.pl