Toni Wolff – cień psychologii analitycznej

Kwi 23 2020

Toni Wolff – cień psychologii analitycznej

Artykuł jest częścią serii „Kobiecość w psychologii analitycznej”, opartego na przeszłych cyklach wykładowych Instytutu Raven: Kobiety psychologii analitycznej i Kobiety jungowskie o kobiecości.

 

Autorka: Małgorzata Kalinowska

 

Spytałam ją pod koniec życia, czy kiedykolwiek żałowała tego, że nie napisała nic więcej. Odpowiedziała mi, że wolała spędzić życie na pomaganiu ludziom, niż na byciu autorką. Nie przekonała mnie jednak.

– Barbara Hannah

 

Toni WolffToni Wolff pozostaje tajemnicą, enigmą, przypisem do C. G. Junga. Ich długa współpraca została zepchnięta na pogranicze psychologii analitycznej, a jej znaczenie w znacznym stopniu pominięte w historycznych zapisach. Odpowiadają za to niewątpliwie konwenanse społeczne, według których jej rola jako „tej trzeciej” w małżeństwie Jungów mogła być milcząco akceptowana za życia, ale pozostała nierozpoznana na poziomie relacji społecznych, które tworzyły powstające organizacje analityczne. 

 

Maggy Anthony wspomina, że nawet w latach siedemdziesiątych, gdy rozpoczęła przeprowadzanie wywiadów do swej książki Salome’s Embrace, wspomnienie o Toni Wolff wywoływało całkowitą ciszę, lub ostrożne uznanie jej roli jako asystentki Junga. Nikt nigdy nie używał określenia „kochanka”.

 

Obecność Toni Wolff jest pominięta we Wspomnieniach, snach, myślach, wspomniana jest jedynie jako „znajoma”, czy „pani, która tam ze mną była”. Choć Jung wymieniał jej nazwisko w brudnopisie książki, zostało ono usunięte w procesie redakcji. W Człowieku i jego symbolach podpis pod zdjęciem z Kongresu Weimarskiego wymienia z nazwiska dwanaście osób, w tym C. G. Junga i Emmę Jung, Otto Ranka, Zygmunta Freuda, ale Toni Wolff, choć siedzi w pierwszym rzędzie na zdjęciu, nie jest podpisana. Po śmierci, pamięć o niej była stopniowo wymazywana w Klubie Psychologicznym w Zurichu, kilka lat później nawet zdjęto ze ściany jej portret, choć była kiedyś jego przewodniczącą. Laurens van der Post komentuje to następująco:

 

Rola Toni Wolff w życiu Junga zawsze była pomijana. Uważam za jeden z wielkich skandali jungowskiego świata to, że nigdy nie stawił uczciwie czoła prawdzie o tym, jakie było jej znaczenie, i że nie dał jej on uczciwego i honorowego rozpoznania.

 

Toni Wolff

Zdjęcie z Kongresu Weimarskiego

Stała się „kobietą-cieniem” psychologii analitycznej. Wydaje się to bardzo symboliczne, biorąc pod uwagę nacisk, jaki kładła w swych pracach na konieczność rozpoznania znaczenia mrocznej kobiecości zarówno dla indywidualnej psychiki, jak i dla kultury. 

 

W bardzo dosłowny sposób ucieleśniała mroczną kobiecość swym życiem – stając się „czarnowłosą kobietą” C. G. Junga, i cienistą kobietą historii psychologii analitycznej.

 

Kilka lat temu bibliotekarz Klubu Psychologicznego w Zurichu wraz z członkiem zarządu odkryli dwa obrazy olejne Toni Wolff na strychu budynku, w którym mieści się Klub. Jeden z nich wisi teraz na ścianie holu i jest pierwszą rzeczą, którą widzi się, wchodząc do budynku. Portret upamiętnia jej długoletnie oddanie rozwojowi Klubu Psychologicznego.

 

Pokolenia zmieniają się i cisza spowijająca Toni Wolff stopniowo wypełnia się wieloma głosami. Naturalna enantiodromia psychiki wnosi jej postać na powrót w centrum naszej uwagi, a studia nad życiem i pracą Toni pozwalają po długim czasie oddać szacunek jej indywidualnej osobowości i wkładowi w rozwój psychologii analitycznej. Dobrym przykładem jest proces towarzyszący powstawaniu tego tekstu, gdy w tym samym czasie równolegle powstawał on i nagranie dotyczące Toni Wolff. To, co usunięte i zepchnięte w niepamięć, powraca, przynosząc nam jednocześnie wiedzę na temat nas samych:

 

Jak zauważa Clarissa Pinkola Estes, psychika nie pozwoli na to, aby kobiece istnienie zostało zapomniane. Jeżeli kobieta miała znaczenie, psychika wydobędzie ją na powierzchnię. Przy „nadarzającej się sposobności”, podkreśla Estes, „przebije się przez warstwę ziemi (…) i wyjdzie na jaw”. Wolff pisze o tym podobnie: „prawo natury nie pozwala nam pozostawić rzeczy niedokończonymi”. Jeżeli coś jest niedokończone, wypłynie na powierzchnię świadomości i domagać się będzie uwagi. Po śmierci Toni Wolff Jung wyczuwał jej obecność blisko ziemskiego wymiaru, jak gdyby poszukiwała wglądu czy pragnęła podzielić się swą historią.

– Nan Savage Healy

 

Toni Wolff

Zaplecze rodzinne

 

Podobnie jak Jung, Toni Wolff dorastała w Szwajcarii na przełomie wieków. Pochodziła jednak z zupełnie innej klasy społecznej – starej szwajcarskiej rodziny, której korzenie sięgały czternastego wieku, jednej z bardziej znamienitych w kantonie zurychskim. Była to konserwatywna rodzina, z której pochodzili uznani naukowcy, duchowni, biznesmeni, badacze i architekci. Jej ojciec, Arnold Wolff należał do klasy określanej jako „arystokracja handlowa”. Był znanym importerem jedwabnych tkanin z Azji i przy dwadzieścia lat mieszkał w Jokohamie w Japonii,  gdzie nawet służył jako konsul. W wieku lat czterdziestu powrócił do Szwajcarii aby znaleźć żonę, polegając w aranżacji małżeństwa na swej rodzinie, która doradziła mu Annę Elisabeth Sutz, dwadzieścia lat od niego młodszą.

 

Toni Wolff urodziła się 18 września 1888 roku. Jej pełne imię brzmiało Antonina, ale rodzina zawsze nazywała ją „Toni”. Według wspomnień jej siostry, rodzice spodziewali się syna i byli bardzo zaskoczeni narodzinami córki. Wkrótce jednak stała się ulubienicą ojca. Już jako mała dziewczynka spędzała długie godziny razem z nim w jego gabinecie. Znacznie starszy od swej żony, spowity mityczną atmosferą Dalekiego Wschodu fascynował ją niezmiernie. To on nauczył ją doceniać estetyczne piękno i od niego zaczerpnęła ducha przygody. Łączyła ich więź, która była tak mocna, że po jego śmierci Toni popadła w głęboką melancholię, i wysłana przez matkę, udała się na analizę do Carla Gustava Junga.

 

Jej edukacja odbywała się według typowego schematu wykształcenia panien z dobrych domów: sześć lat szkoły podstawowej, potem cztery lata średniej szkoły dla dziewcząt. Później udała się do Genewy na jeden rok do szkoły z internatem na naukę wytwornego obycia, gdzie pobierała lekcje etykiety i postawy. Choć kształcono ją do odpowiedniego zamążpójścia, Toni od początku wykazywała silny pociąg do intelektualnych studiów. Od najwcześniejszych lat asertywnie i niezależnie podążała za swym pragnieniem wiedzy, i nudziły ją zwyczajowe rozrywki młodych dziewcząt.

 

Po ukończeniu edukacji chciała udać się na Uniwersytet Zuryski. Jej ojciec przeciwstawił się temu jednak, zwracając uwagę na piętno społeczne, jakie niosło ze sobą ukończenie uniwersytetu dla kobiet jej klasy. W tych czasach wykształcenie uniwersyteckie służyło kobietom jedynie jako sposób na znalezienie pracy zarobkowej, nie uznawano go za ich intelektualne osiągnięcie. Jako, że Toni pochodziła z bogatej rodziny, nigdy nie musiała już pracować, a jakikolwiek rodzaj kariery stałby się dla rodziny wstydliwą sprawą. Jak mówi Barbara Hannah: Toni pochodziła ze starej zuryskiej rodziny zbyt przesiąkniętej tradycją i o zbyt wąskich zainteresowaniach, aby stworzyć mogła dziewczynie o niezwykłej inteligencji odpowiednie środowisko do rozwoju.  

 

Gdy miała osiemnaście lat, rodzice wysłali ją do Wielkiej Brytanii, gdzie uczyła się angielskiego i brytyjskich zwyczajów, co przydało jej się bardzo w dalszym życiu, w trakcie jej pracy w analitycznym środowisku – prowadziła analizę wielu anglojęzycznych pacjentów i pisała teksty w języku angielskim.

 

Kobieta-tajemnica

 

We wspomnieniach o Toni Wolff uderza egzotyczny i mistyczny charakter obrazów z nią kojarzonych. Jej rodowód wywoływał skojarzenia z arystokracją: była jedną z niewielu arystokratek… o szlachetnym pochodzeniu”, ”dodała do swego doskonałego pochodzenia królewski koloryt (wewnętrzną szlachetność, którą jej siostra przypisywała podstawowej integralności charakteru). Ruth Lane wspomina: Była bardzo elegancka, ale spowijała ją tajemnica… wydawała się być bardzo nieszwajcarska.

Jej introwertywny i intuicyjny charakter sprawiał, że przyciągała uwagę i stawała się polem archetypowych projekcji. Barbara Hannah wspomina: Nie była piękna w klasyczny sposób, było w niej coś więcej niż piękno, wydawała się być bardziej boginią niż śmiertelną kobietą. Jane Wheelwright zapamiętała ją jako kobietę o niewielkiej posturze, mniejszą, niż można by się spodziewać, a jednocześnie o sposobie bycia, który wywierał na innych ogromne wrażenie, łącząc w sobie mroczne piękno z intensywną tajemnicą. Toni Wolff przypominała jej egipską królową Nefertiti:

 

Była doprawdy piękna w bardzo szczególny sposób. Wyglądała jak Nefertiti. Czoło i włosy nadawały jej królewski wygląd. Była królową. Nie była wiele wyższa ode mnie. Całkiem malutka. A jednak, gdy przebywała była z tobą w pokoju, miałaś wrażenie, że obezwładnia cię swą obecnością, bo taka była siła jej osobowości.

 

Żona Laurensa van der Posta zgadza się z tym opisem. Toni przypominała jej prorokinię. Wyglądała niczym majestatyczna i niemal mitologiczna postać. Aline Vaugh zapamiętała ją jako czarną lśniącą wschodnią perłę, które to określenie ochoczo podchwycił Jung. Według syna Junga, Franza, Toni żyła niemal wyłącznie w archetypowym wymiarze, do tego stopnia, że wydawała się być widmowa, niemal eteryczna: Jakby nie miała ciała, była samym duchem.

 

Wiele znających ją osób podkreśla, że fotografie nie oddają magnetyzmu i wdzięku jej osobowości. Barbara Hannah tak pisze o tym: Wydaje mi się, że zdjęcia nie oddają jej sprawiedliwości. Toni Wolff w ogóle nie była fotogeniczna. Jej introwertywny charakter sprawiał, że na zdjęciach była zawsze upozowana i sztuczna. Jane Wheelwright pisze: Była bardzo introwertywną kobietą, tak introwertywną, jak tylko można być. 

 

Toni Wolff

 

Często wspominana jest jako kobieta poważna, skupiona, która nigdy się nie śmieje i pozbawiona jest poczucia humoru. W kontaktach społecznych brakowało jej swobody, była formalna i wycofana, co zakrywało jej głęboką nieśmiałość. Jednak w bliższych relacjach okazywała się bardzo ciepła i głęboko empatyczna. Jak wspomina Gerhard Adler, szorstkie zewnętrze było jedynie jej ochronnym płaszczem.

 

Inna strona jej natury ujawniała się przede mną, gdy się uśmiechała. Jej uśmiech był szeroki, ciepły i rozbrajający, pokazując, że początkowe wrażenie surowości było nieprawdziwe. Od razu czułem, że to właśnie jest jej prawdziwa natura – wrażliwa, krucha, pozostająca w głębokim połączeniu z tymi, którzy ją otaczali.

 

Być może szorstkie obejście było też sposobem na ochronę swej przestrzeni w złożonych relacjach w analitycznym świecie. Rola „tej trzeciej” w małżeństwie Jungów była źródłem szeptanych za jej plecami plotek, a jej szczególna intelektualna więź z nim, obiektem zawiści kobiet, chcących zwrócić na siebie uwagę mistrza. 

 

Skomplikowane relacje z kobietami z analitycznego kręgu z pewnością przyczyniły się też do tego, że Toni Wolff wspominana jest jako kobieta, która nie lubi innych kobiet. Jest to niewątpliwie krzywdzące dla niej i raczej wydaje się wiązać z rolą „córki ojca”, którą miała we własnym domu, i przez to mogła mieć większą łatwość nawiązywania relacji z mężczyznami, ale też ze wspomnianą skomplikowaną pozycją w analitycznym świecie. Jej esej Structural Forms of the Feminine Psyche, opisujący strukturę kobiecej psychiki w żadnym stopniu nie potwierdza niechęci do kobiet, która jest jej przypisywana.

 

Być może związane było to również z jej stylem bycia, który wiele osób opisywało jako całkowicie nietaktowny, tak naprawdę wynikał z jej głębokiego introwertyzmu. Podobno była w stanie przejść obok znajomych w ogóle ich nie zauważając, czy mówić bez ogródek to, co myśli, wtrącając się w niuanse społecznych relacji, aby bezpośrednio odnieść się do odsłaniającej się w nich rzeczywistości nieświadomej psychiki. Te cechy sprawiały, że często była nielubiana, ale jednocześnie czyniły z niej doskonałą analityczkę. Jej analizanci wspominają ją jako bardzo oddaną, relacyjną, lojalną, poświęconą poznawaniu rzeczywistości psychicznej swych pacjentów. Jospeh Wheelwright, który był w analizie u niej i u Junga tak ją wspominał: Toni Wolff była najlepszą analityczką, jaką miałem. Doświadczałem z nią głebokiej intymności.

 

Jej naturalna nieśmiałość rozwiewała się, gdy zagłębiała się w psychologiczne dyskusje. Stawała się wtedy ożywiona, ekspresyjna, widoczne było, że czuje się bardzo swobodnie, jakby świat psychiki był jej naturalnym obszarem. 

 

Wszystkie wspomnienia o Toni Wolff są zgodne w jednym punkcie – jej niesamowity umysł i głęboki wgląd budziły podziw. Jest określana jako bardzo inteligentna, wybitnie zdolna, genialna, obdarzona pięknym umysłem. Już jako młoda dziewczyna czuła głęboką więź z dwoma z pośród swych przodków, obaj byli teologami i uznawała ich za ojców swego intelektualnego dziedzictwa. Gdy dorosła, powiesiła ich portrety w pokoju, który służył jej do terapeutycznych konsultacji.

 

Choć, jak pisałam wcześniej, nie mogła podjąć studiów uniwersyteckich, całe jej życie stanowiło niezależną pracę naukową, nie weryfikowaną jakimikolwiek zewnętrznymi dyplomami. Była zamiłowaną czytelniczką. Jak pisze Helen Henley: Zapracowała na swe naukowe osiągnięcia w bardzo głębokim i prawdziwym sensie tych słów swym indywidualnym wysiłkiem. Stała się kobietą o niesłychanie szerokiej wiedzy na temat kultury. Jej intelektualne horyzonty nieustanie się poszerzały. Pomimo tego nigdy nie przestała żałować tego, że nie podjęła akademickich studiów.

 

Toni Wolff i Carl Gustav Jung

 

Toni Wolff i Carl Gustav Jung poznali się dwudziestego września 1910 roku, gdy zgłosiła się do niego na analizę wysłana przez matkę w przełomowym momencie swego życia. Po śmierci ojca w 1909 roku popadła w głęboką melancholię, którą dziś nazwalibyśmy kliniczną depresją. Jej życie utknęło w martwym punkcie, bez możliwości realizowania swych naturalnych talentów. W dziennikach z tego czasu pisze, że musi odnaleźć własną życiową ścieżkę, która pozwoli jej żyć w służbie innym, a jednocześnie zapewni możliwość realizowania swego umysłu. Jak pokazał czas, praca analityczna właśnie tym się dla niej stała.

 

Jung również w tym czasie był na życiowych rozdrożach. Relacja z Sabiną Spielrein stała się źródłem kryzysu w jego małżeństwie. Pracował nad koncepcją, która miała przynieść mu rozstanie z Freudem, co zaowocowało głębokim kryzysem osobistym i pracą nad Czerwoną Księgą.

 

Sytuacja psychiczna Toni u początków analizy przywodzi na myśl jeden z przypisów w eseju Structural Forms of the Feminine Psyche. Pisze tam, że twórcza osobowość nie może być ujęta w zwykłe kategorie psychologiczne, bo osoba taka ma inne potrzeby, niż te u ludzi o bardziej ogólnej orientacji psychologicznej. Dodatkowo, jak zauważa, młoda osoba może rozpoczynając analizę być pogrążona w nerwicy lub pozornej psychozie, gdy tymczasem tak naprawdę spotkały ją wydarzenia zbyt dla niej trudne.

 

Początkowo Toni nie odpowiadała na leczenie pomimo najlepszych wysiłków Junga. Dopiero spotkanie na bazie wspólnych intelektualnych zainteresowań zaczęło poprawiać jej stan psychiczny. Jung odnalazł w niej umysł, który był w stanie uchwycić, być może nawet lepiej niż on sam, tematykę mitów, które budziły jego coraz większe zainteresowanie. Toni posiadała naturalne rozumienie archetypowych elementów psychiki i od najwcześniejszych lat miała bliskie połączenie ze swą wyobraźnią. Sesje analityczne zaczęły koncentrować się na ich wspólnych zainteresowaniach – zgłębianiu symboliki mitologicznej. Nan Savage Healy zauważa, że od początku odkryli wspólnotę umysłów, które wydawały się przeplatać, wydobywając nawzajem to, co najlepsze ze swych konceptualnych charakterów. Mieli podobną modalność intuicyjnej funkcji, wyczucie uśpionych możliwości i ciekawość w zgłębianiu sekretów psychiki.

 

Toni Wolff przyznała później w rozmowie z Tiną Keller, że formalna analiza nie trwała długo i szybko rozwinęli osobistą przyjaźń. To przejście od analitycznej relacji do osobistej a potem do romansu niewątpliwie niesie cechy odreagowania sieci przeniesieniowych i przeciwprzeniesieniowych elementów ich psychicznego życia – dla Toni była to relacja z jej ojcem, dla Junga z pewnym typem kobiety, który go przyciągał – ciemnowłosą, enigmatyczną, naiwną i piękną, o naturalnych instynktach zgłębiania tajemnic psychiki. Takie były jego opiekunka z lat dziecięcych, kuzynka Helene Preiswerk, Sabina Spielrein i wreszcie – Toni Wolff. Niewątpliwie też dwie kobiety, z którymi miał spędzić życie odzwierciedlały jego wewnętrzne podzielenie, obecne od lat dziecięcych, które nazwał we Wspomnieniach, snach, myślach „osobowością nr 1” i „osobowością nr 2”.

 

To, co rozpoczęło się analizą i tym, co obecnie nazwalibyśmy naruszeniem zasad etycznych, rozwinęło się w trwającą całe życie relację osobistą i zawodową współpracę. Dla Toni otworzyło przestrzeń intelektualnego rozwoju, której tak pragnęła, Jungowi przyniosło towarzyszkę w życiu i pracy, która intuicyjnie była w stanie objąć jego psychikę i rodzące się w niej idee. Stała się niejako „akuszerką jego twórczego umysłu”. Wydaje się, jakby obydwoje otworzyli przed sobą możliwości, a jednocześnie wykreślili granicę w opracowywaniu wciąż nierozwiązanych fragmentów osobistej psychologii wzajemnie zapewniając sobie to, czego potrzebowali. Przynajmniej na tym etapie.

 

Biorąc pod uwagę zbieżność wydarzeń, Toni miała niewątpliwie swój wkład w powstanie Psychologii nieświadomości  (w dziełach zebranych występuje jako Symbole przemiany, pracy, która wyznaczała jedocześnie dramatyczne rozstanie Junga z Freudem. Gdy przygotowywał poprawioną kopię w 1951 roku, pokazał jej ją, opatrzoną na wewnętrznej stronie okładki odręcznym napisem po niemiecku i łacinie. Rozpoczyna się on Seiner lieben (Dla mojej najdroższej Toni) i dalej: Autor przekazuje ci to dziecko bolesnego wysiłku zrodzonego w dniu narodzin niezwyciężonego słońca. Jednak w 1916 roku w pierwszym wydaniu Psychologii nieświadomości nie pojawia się żadna wzmianka o Toni, zamiast tego wspomniana jest żona: Składam podziękowania wszystkim, którzy asystowali w tym przedsięwzięciu z cenną pomocą, szczególnie mojej drogiej żonie. Być może wzmianka o Toni ukryta jest w dopisku, w którym wyraża wdzięczność drogim przyjaciołom, których bezinteresowne wsparcie czyni mnie ich dłużnikiem. W późniejszym wydaniu zapis o „przyjaciołach” znika. Była to jedna z wielu sytuacji, w których znaczenie Toni dla prac Junga i rozwoju psychologii analitycznej było ”obecnością w tle”, rozpoznawaną dopiero teraz, sto lat później.

 

Trudno powiedzieć, kiedy relacja Junga i Toni Wolff przybrała bardziej intymny wymiar, Maggy Anthony przypuszcza, że mogło to być w okolicy jego rozstania z Freudem w 1913 roku, gdy, kompletnie zdewastowany, poszukiwał u niej wsparcia w analizie coraz silniejszego strumienia obrazów z nieświadomości. W czasie kryzysu miał oparcie w obu ważnych dla siebie kobietach – Emma dawała mu zakorzenienie w realności, Toni była towarzyszką w jego zejściu ku „duchowi głębi” i poszukiwaniu utraconej duszy. On otwierał przed nią przestrzeń intelektualnych i duchowych studiów, których była tak spragniona, umożliwiając jej samorealizację, jak było w wypadku wielu kobiet tych czasów. Gerda Lerner komentuje to następująco: Większość intelektualnie produktywnych kobiet tego czasu miało męskie postaci, które były ich mentorami i dawały im wsparcie i zachętę.

 

Toni Wolff

 

Zanim Toni Wolff poznała Junga pisała niesamowitą poezję, Jung miał nadzieję, że kiedyś zostanie wydana. Jej gust estetyczny jest widoczny już we fragmencie jej wczesnego eseju: Poeta dostrzega nierozwiązywalną tajemnicę, a jego harfa wyśpiewuje smutki i radości ludzkiego przeznaczenia. Jednak po tym, jak zaczęła współpracować z Jungiem, porzuciła twórcze pisarstwo. Niczym Echo towarzyszyła mu i swym analizantom w odnajdywaniu ich własnych głosów, jej rola jako analityczki jak pisze Galipeau, prowadziła ją do coraz większej zdolności uczestniczenia w transformacji innych, ale jednocześnie, nie obejmowała przemiany swojego zranienia.

 

Początkowo po analizie przerwali relację, podjęli ją na nowo, gdy Jung wszedł w swój wewnętrzny proces, który stał się początkiem Czerwonej Księgi. Miał wtedy sen, że idzie razem z Toni w Alpach, gdy nagle pojawia się grupa elfów, która zaczyna śpiewać, chcąc ją zwabić w góry. Wiedział we śnie, że jeżeli jej na to pozwoli, straci ją na zawsze, więc zatrzymał ją, aby za nimi nie podążała. Po tym śnie skontaktował się z Toni. Towarzyszyło temu również zewnętrzne wydarzenie – o mało się nie utopił. Zinterpretował je w relacji do snu jako zahamowanie energii będące skutkiem zerwania, odzwierciedlenie aktu przemocy, który sam na sobie dokonał. W późniejszej rozmowie powiedział Babrarze Hannah, że zrobił to, bo obawiał się, że zaprzeczenie mocy animy zniszczy zdolność jego córek do wchodzenia w satysfakcjonujące relacje w dalszym życiu. Uważał, że jeżeli stłumi swe naturalne instynkty, jego córki będą musiały żyć nimi za niego. Jednak, zamiast zrujnować erosa swych córek, Jung z biegiem czasu zrujnował erosa Toni, komentuje Hannah.

 

Nie wiemy jak potoczyłyby się losy ich i całej psychologii analitycznej, gdyby Jung zinterpretował sen inaczej i zobaczył go jako konieczność zróżnicowania archetypowego wymiaru kobiecości (Toni w relacji do baśniowych gnomów) od osobowej relacji po jej zakończeniu. I też, co oznaczałoby to dla Toni, gdyby jej analityk utrzymał symboliczną przestrzeń mistycznych zaślubin, które później opisał w analizie tablic Rosarium Philosophorum  w Psychologii przeniesienia. Czy byłaby dla nich możliwa przemiana osobowego wymiaru w czasach społecznych, w których żyli, wzbogacenie go o archetypowy wgląd i zrealizowanie pełni swego potencjału? Nie dowiemy się tego. Dla Junga stworzyło to ścieżkę życia, w której wierny był dwóm miłościom, i dwóm wymiarom swej osobowości, nie podejmując wysiłku ich integracji.  Racjonalizację tego wyboru widzimy czasem w jego tekstach:

 

Jeżeli libido mężczyzny kieruje się w nieświadomość, nie płynie w kierunku istot ludzkich, jeżeli kieruje się ku istotcie ludzkiej, mniej płynie w kierunku nieświadomości. Jeżeli ukierunkowane jest na istotę ludzką, jest to prawdziwa miłość, co równa się temu, gdyby skierowała się w kierunku nieświadomego, inna osoba staje się tu reprezentacją nieświadomego, choć jedynie taka osoba może być prawdziwie kochana.

 

W tym procesie stworzył niesłabnące rozszczepienie w życiu obu kobiet z nim związanych. Przenosząc swą wewnętrzną dychotomię na nie, poprosił każdą z nich o to, aby niosła połowę jego psychiki, pozbawiając je pełnej relacji z nim. Claire Douglas komentuje to następująco: Jung stworzył teorię, która odzwierciedlała i racjonalizowała jego własną skłonność do rozszczepiania kobiecego obrazu na dwie części i projektowania ich oddzielnie. Donald Winnicot idzie nawet dalej: Jungiści próbują otrząsnąć się z „podzielonej jaźni Junga” i ze sposobu, w jaki on sam sobie z tym poradził.

 

Emma Jung i Toni Wolff

 

Według różnych autorek i autorów zacieranie granic osobistych i zawodowych było charakterystyczne dla Junga. Claire Douglas komentuje, że wydawał się być ślepy i nieuważny na delikatne wymiary przeciwprzeniesieniowe, które aktywowali w nim jego pacjenci. W powtarzalny sposób odreagowywał ten sam scenariusz, w którym dynamika przeniesieniowo-przeciwprzeniesieniowa pozostawała nierozwiązana. June Singer doskonale ujmuje ten problem, gdy mówi:

 

Istnieje tak wiele powiązań w relacji analitycznej, że jeżeli miałaby ona zamienić się w przyjaźń, uważam, że ciążyłaby ona w kierunku podobnego rodzaju nierównej relacji. A osoba na końcu analizy potrzebuje tak naprawdę wejść w świat wolna od jakichkolwiek zależności. W analityku musi istnieć autentyczne przyzwolenie na to.

 

Analiza Toni przeszła jednak w przyjaźń, a potem w związek miłosny. I też ukształtowała się według wzorca narastającej z biegiem lat nierówności. Początkowo czas od ich spotkania do lat trzydziestych był pełen intensywnej współpracy. Piszący o niej autorzy często idealizują ją, odnosząc się do Toni Wolff jako „muzy Junga”, sorror mystica, femme inspiratrice, duchowej żony, tej, która pomogła przetworzyć mu prima materia duszy. Nan Savage Healy pisze o tym następująco:

 

Wprowadziła go [Junga] w tajemnice psychiki otwierając go na życie erosa, razem tworzyli przymierze oparte na mitycznym modelu uświęconego małżeństwa hierosgamos, jedność męskiego z uświęconą kobiecością – obraz coniunctio.

 

Opisy te są niewątpliwie adekwatne do symboliki duchowego wymiaru ich relacji, ale równoległy do niego był inny, ulokowany w cieniu społecznym. Choć w Anglii i kilku innych krajach europejskich istniały nisze, w których mogły odnaleźć się niezamężne kobiety, sytuacja w Szwajcarii nie przewidywała dla nich miejsca. Dodatkową trudność stwarzała miłość łącząca Toni Wolff ze znanym żonatym mężczyzną, szczególnie, że Jung nie ukrywał ich relacji. W pewnym sensie stworzył tym samym przestrzeń dla Toni w ich środowisku – miała równie ważną rolę jak on i Emma w Klubie Psychologicznym, w każdą niedzielę odwiedzała dom Jungów i brała udział w rodzinnym obiedzie. Jedna z jej pacjentek pisała do swej przyjaciółki wspominając Toni: Mój boże, ale ona była odważna. ZMUSIŁA ich do tego, aby ją zaakceptowali

 

Toni Wolff odegrała ważną rolę w powstawaniu Czerwonej Księgi. Można powiedzieć, że była nieformalną analityczką Junga, codziennie opracowując z nim materiał płynący z nieświadomości, poszukiwała mitologicznych amplifikacji, przychodziła do niego obładowana książkami, przynosiła własne zapiski i drogie woluminy, które dawała mu w prezencie. 

 

Toni WolffUczestnicząc w powstawaniu psychologii analitycznej, Toni w naturalny sposób sama zapragnęła zostać analityczką. Jung próbował ją do tego zniechęcić pod pozorem tego, że zaniedba swe literackie talenty (porównywał czasem jej poezję do Goethego). Być może nie chciał również, aby ich znajomość przepełniały do tego stopnia sprawy zawodowe. Femme inspiratrice wykonująca ten sam zawód co on mogła stracić na swym znaczeniu jako inspiracja i muza. W 1928 roku zaakceptował jednak, to co nieuchronne, i zachęcił ją dodatkowo, aby zaangażowała się w prace Klubu Psychologicznego zostając jego przewodniczącą. Być może sam zaczynał być już zmęczony rodzinnymi komplikacjami płynącymi z życia w trójkącie, a też Toni nie dzieliła jego fascynacji alchemią. Jej miejsce jako zawodowej współpracownicy zajęła Marie-Louise von Franz, która powiedziała kiedyś w wywiadzie z Deirdre Bair, że dużym błędem Toni było to, że nie zainteresowała się alchemią. Źle się stało, że nie podążyła za nim tam, bo inaczej nie porzuciłby jej na rzecz współpracy ze mną.

 

Bez względu na to, jakie były tego powody, Toni stała się czołową postacią Klubu Psychologicznego wraz z Lindą Fierz-David. Dalej czuwała nad wszystkim, co wiązało się z Jungiem, jednak równolegle coraz lepiej odnajdywała się w Klubie, choć nigdy nie czuła się zbyt pewnie w grupach. Szczególne miejsce Junga w Klubie i ogromne wrażenie, jakie wywierał na kobietach musiały być dla niej trudne, podobnie jak dla Emmy. Większość kobiet rozwijała wobec Junga bardzo silne przeniesienie i zakochiwało się w nim choćby trochę. A jego cieszyła kobieca uwaga. 

 

Śmierć matki Toni wywarła na niej ogromne wrażenie. Jak było to znaczące dla niej i jej sióstr pokazuje choćby fakt, że po jej śmierci zarządziły zburzenie domu rodzinnego, w którym Toni żyła w latach dorosłych  z matką i ogrodu, i wybudowały na tym miejscu trzy kamienice, do jednej z nich wprowadziła się Toni. Jung miał nadzieję, że śmierć matki wywoła w Toni pozytywną przemianę: Gdy jej matka żyła, [Toni] była niczym wieczne dziecko, bo matka była tak czarującą osobą, przyjmującą i miłą dla ludzi. Teraz Toni naprawdę musi coś z tym zrobić, powiedział do Cathy Cabot. Słowa te zdradzają różnicę, która między nimi narastała – choć Toni była jego nieodłączną towarzyszką i współpracownicą w jego średnim wieku, teraz, gdy był starszy, poszukiwał czegoś innego. A ona, jak to u introwertyków bywa, pod wpływem śmierci matki osunęła się w jeszcze większą izolację. Też w tym czasie Jung coraz bardziej zwracał się w stronę rodziny i spotkali się coraz rzadziej. Musiał być to dla niej bardzo samotny czas. Nadal starała się utrzymywać z nim kontakt, nawet gdy ją ignorował. Ruth Bailey, która była obecna w trakcie jednego ze spotkań, wspomina:

 

Zwykła przychodzić w środę na herbatę, gdy ja też tam byłam. Dbała o to, aby spotkać się z nim raz w tygodniu. On mówił mi, żebym została z nimi. Mówiłam: „Lepiej zostawię was samych”, gdy przynoszono im herbatę. On odpowiadał: „Nie, zostań i nalej nam herbaty, Ruth”. A potem wyciągał z kieszeni jakąś książeczkę i czytał, całkowicie zapominając o Toni. Było mi jej ogromnie żal. To było okropne.

 

Toni Wolff i C. G. Jung w Bollingen

Te smutne ostatnie lata ich znajomości przepełnione były nadzieją Toni na powrót ich wcześniejszej relacji, który nigdy nie nastąpił. Jej rozpaczliwe poszukiwanie swego niknącego miejsca można zrozumieć w kontekście tego, co wielu z badaczy jej życia określa jako sytuację kobiety, która poświęciła swój wewnętrzny świat towarzyszeniu podróżom w świat psychiki innych ludzi, w tym mężczyzny, z którym się związała. Nie mogła już jednak wrócić do swej własnej przestrzeni, wykreślającej osobiste poczucie znaczenia, a to z upływem lat zamieniło się w narastającą gorycz i chłód.

 

W toku życia Toni Wolff wlewała energię w pracę Junga, ale, choć rozwinęła też własną teorię psychiki kobiecej (Structural Forms of the Feminine Psyche), nigdy nie uzyskała należnego jej rozpoznania w analitycznym świecie. Obserwatorzy jej relacji z Jungiem mieli tendencję do pomniejszania jej zawodowego wkładu w jego teorię i podkreślania osobistego wymiaru relacji, która ich łączyła. Będąc introwertywną osobą, nigdy się nie domagała uznania i uwagi. W środowisku jungowskim rozwinęła się tradycja cichego szacunku wobec jej pracy. Rzecznicy dzieł Junga nie skupiali się na promowaniu jej wkładu. W archiwum zawierającym wszystkie rzeczy odnoszące się do Junga, według jego kuratora nie ma żadnych dokumentów Toni Wolff albo o Toni Wolff. Teksty o niej zostały albo odłożone na bok, nie zbadane, albo nie zachowane. Ich listy po jej śmierci Aniela Jaffe zwróciła Jungowi, a on je spalił w piecu w swym gabinecie. Powiedział podobno: Ten gość jest moją dyskrecją!. Palenie listów było popularne w tym czasie i miało nawet nazwę: „Oczyszczanie/cenzurowanie”.

 

Toni Wolff zmarła nagle w 1953 roku, prawdopodobnie z powodu niezdiagnozowanych problemów kardiologicznych. Jung był całkowicie zszokowany jej śmiercią. Krótko później, w wigilię Wielkanocy, miał sen o niej. Pojawiła się w nim młoda i piękna, wyższa niż za życia, ubrana w kolorową suknię o odcieniach piór rajskiego ptaka, wśród których wyraźnie zaznaczony był błękit zimorodka. W pierwszej fantazji o Filemonie w Czerwonej Księdze, ma on skrzydła zimorodka. We śnie Jung odział Toni w kolory Starego Mędrca. 

 

Wykuł dla niej w kamieniu ocienionym drzewami Kusnacht enigmatyczną wiadomość: Toni Wolff. Kwiat lotosu. Zakonnica. Tajemnicza i Była zapachem tego domu. Epitafium dla animy.

 

Filemon

Filemon, „Czerwona Księga”

Na podstawie:

 

Anthony M. (2018). Salome’s Embrace. The Jungian Women. New York, Oxon: Routledge.

Bair D. (2004). Jung: A Biography. Back Bay Books

Clay C. (2016). Labyrinths: Emma Jung, Her Marriage to Carl and the Early Years of Psychoanalysis. William Collins.

Douglas C. (2000). The Woman in the Mirror. Analytical Psychology and the Feminine. iUniverse.

Estes C. P. (2001). Biegnąca z wilkami. Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.

Healy Savage N. (2017). Toni Wolff & C. G. Jung. A Collaboration. Los Angeles: Tiberius Press.

 

 

Wszystkie cytowania za Toni Wolff & C. G. Jung. A Collaboration w przekładzie autorki artykułu, poza cytatem z C. P. Estes, które podane jest za polskim wydaniem.

O autorce

Małgorzata Kalinowska jest analityczką jungowską, tłumaczką i autorką tekstów z zakresu traumy kulturowej i treningu psychoanalitycznego. Interesuje się punktami spotkań między psychologią, socjologią i literaturą, pozwalającymi na zrozumienie długoterminowych reakcji na traumatyczne doświadczenia na poziomie narodów i kultur. Zajmuje się również historią psychologii analitycznej, szczególnie z perspektywy jungowskich autorek i rozwojem pojęć kobiecości i męskości.

 

Więcej informacji…

Więcej artykułów z tej kategorii
0 Comments
Share Post
Małgorzata Kalinowska
contact@raven.edu.pl
No Comments

Post a Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.